Blog > Komentarze do wpisu

Mam tyle do napisania i taki natłok myśli w głowie, że aż nie wiem od czego zacząć. Na pewno nie napiszę o wszystkim, bo mi poucieka po drodze…

Czytam książkę pewnej naszej nowej krajowej autorki – treść i pomysł w miarę sztampowe: jest małżeństwo z nastoletnią córką, on ma romans i odchodzi zostawiając żonę i córkę z długami i bez dachu nad głową. Ona wyjeżdża na „detoks” na wieś i summa summarum na tę wieś się przeprowadza. Lekka książka, napisana co prawda mało literackim językiem, więc żadnych większych wrażeń artystycznych nie odczuwam, ale do metra jak znalazł. Ale dlaczego w ogóle piszę o tej książce…? Dlatego, że też bym tak chciała się na wieś wyprowadzić (byle z moim mężem, a nie w takich okolicznościach, jak bohaterka książki) i mieć tę krowę, jakieś kury i kalosze na progu. O.

Nie słucham, bo aktualnie w ogóle nic do mnie nie przemawia!!! Nie ma muzyki, którą bym się zachłysnęła i chciała słuchać w kółko. Nowa Brodka fajna, ale po trzech razach już dość. Nowa płyta Kings of Leon wcale do mnie nie trafiła, na Skunk Anansie też nie mam nastroju…! Może ktoś coś podrzuci…? Nowy Adams ma być na koniec listopada, może fajny będzie? Czy o tej porze roku już zawsze będę skazana (nie bez przyjemności oczywiście) na Stereotyp Kayah?

Może upiekę w weekend szarlotkę z kaszą jaglaną – bez mąki. Jadłam dwa razy w Kazimierzu i jest pycha. Czy uda się w piekarniku halogenowym?

W ogóle odczuwam jakieś wewnętrzne fuj. Listopad przyszedł.

N I E N A W I D Z Ę   G O  konsekwentnie.

niedziela, 07 listopada 2010, karolina_1308
Suwaczek z babyboom.pl