Blog > Komentarze do wpisu

Szczęśliwego nowego… lepszego…

Czy może być lepszy od poprzedniego, w którym nasza rodzina się tak pięknie powiększyła? W którym niemalże każdego dnia od nowa zakochiwałam się w Mężu? W którym codziennie pokazywał mi, że zawsze mogę na Niego liczyć? Że jest Mężem, partnerem, kochankiem, przyjacielem, cudownym ojcem (kolejność dowolna)?

Mało kto wytrzymałby ze mną.

Postanowienie noworoczne nr 1: być lepszą dla Niego, najlepszą, stale nad sobą pracować, kontrolować się.

Na razie się udaje. Chyba. Trzeba Męża spytać.

- x x x –

Dół zimowowiosenny, już lekki, spowodowany wyjazdem integracyjnym w góry. Wszyscy jadą, ja zostaję. I rozumiem to, jest mi trochę smutno, ale tak jest, a nie inaczej. A smutno mi, bo cyborgiem nie jestem i mam uczucia po prostu. W przypływie słabości i melancholii wygadałam się niechcący
z tego smutku mojej babci, na którą zawsze, jak wiadomo, można liczyć. Nie inaczej i tym razem – spojrzała na mnie jak na kosmitę i powiedziała: „No, co wolisz? Dziecko czy wyjazd?! Chciałaś mieć dziecko”. Bez komentarza, dla mnie to był koniec rozmowy w ostatni piątek. Od tamtej pory cisza, ja nie dzwonię, Ona dzwoni do Męża i pyta o dziecko, jak się ma. Bo w niedzielę skończyło już 11 miesięcy.

Postanowienie noworoczne nr 2: nie zwierzać się babci. Nigdy więcej.

Poza tym z naszych firmowych SIOR jedzie tylko Jedna, bo inne albo już na macierzyńskim, albo
w ciąży. Na następnym wyjeździe dopiero pokażemy, na co nas stać, i to nie jeden raz J

I Salsa nie jedzie, z kim innym miałabym być w pokoju?!

- x x x –

W pracy poza tym super… jak zawsze.

- x x x –

Piekę serniki. Nie hurtowo, na razie upiekłam dwa, z czego obydwa sukcesem były, chociaż drugi większym, bo nie dodałam olejku waniliowego i soku z cytryny, za to dodałam rodzynki. Dziś niestety na pewno go skończymy.

I różne mięsa pieczemy od jakichś trzech miesięcy. Wychodzi nam: mnie nacieranie i doprawianie, Mężowi pieczenie. Do tego stopnia, że na święta popiekliśmy dla wszystkich trzech świątecznych stołów. W weekend znów upiekę.

- x x x –

Chyba postanowienie noworoczne nr 3: ostatecznie opuścić szeregi kapeli, w której chyba jeszcze miałabym coś do zaśpiewania. Ale repertuar mnie zabija, członkowie  w tej kwestii niereformowalni. Próbowaliśmy z A. coś jeszcze podziałać, ale się nie udało. A. odszedł, na mnie też już pora. Tak myślę, że jak będę miała jeszcze w życiu coś do zaśpiewania, to na pewno znajdę inne miejsce. I dobrych muzyków do tego. Bez napięć, z metronomem, z rokendrolem.

… i tym optymistycznym akcentem…

caroll.

środa, 19 stycznia 2011, karolina_1308
Suwaczek z babyboom.pl