RSS
niedziela, 08 listopada 2009
Tal Wilkenfeld

Dziewczynka.

Rocznik '86, Australijka.

Basistka.

Na scenie z Wootenem, Bailey'em, Burbridge'm.

Basiści na jesienne, okropne wieczory są jak herbata z malinami.

17:57, karolina_1308
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 02 listopada 2009

Jesień na dobre zagościła w naszym mieście, częstuje nas obficie niską temperaturą, podmuchami lodowatego wiatru, od którego łzawią oczy i marzną policzki. Teraz dopiero nie chce się wychodzić z domu... a ja od dziś w pracy, chociaż znów nie wiem tak naprawdę na jak długo, bo żołądkowe historie nieprzerwanie mi towarzyszą. Poza tym straszą tą grypą; ja tam się nie boję, ale może moje dziecko jest narażone...? Pojutrze rano idę do lekarza i wszystko stanie się jasne.

Póki co, na smutki jesienne i chandry polecam wielkie kubki herbaty lub czasem kakao (Mąż, który już drugi tydzień jest chory :( czasem robi mi kakao po spacerze :) doprawione rozgrzewającym cynamonem. A w tle, oczywiście, pyszny i jedyny w swoim rodzaju Pan S.

caroll.

19:01, karolina_1308
Link Dodaj komentarz »
piątek, 23 października 2009

Zaczynam przywykać do bycia w samotności. Mam swój rytm od rana. Budzę się, R. przeważnie jest już wtedy w pracy (a jeżeli nie – zjadamy razem śniadanie i on wychodzi), leniwie wstaję, wstawiam wodę na herbatę, śniadanie, prysznic, dres, kolejna herbata (hmm, zielona? rumianek? miętka? żurawinowa? darjeeling? takie dylematy…), jak pogoda pozwala to może jakiś spacer, inaczej od razu kocyk, książka, radyjko – albo i nie, drzemka, R. wraca, zjadamy obiad… sielsko.

Czasem jednak zdarza się tak, że w dzień dzwoni telefon. I wtedy mam dylemat: odebrać czy nie odbierać? Dlaczego tak? Bo ludziom – generalnie rzecz ujmując – chyba wydaje się, że jak człowiek jest w ciąży, to traci umiejętność rozmawiania i interesowania się czymkolwiek innym niż rzeczona ciąża. Że interesuje się tylko bzdetnymi forami internetowymi (raz w tygodniu czytam w Internecie kalendarz ciąży, żeby wiedzieć, co rozwija się u mojego dziecka w danym tygodniu, co robi, co już umie, itp.), gazetami dla przyszłych rodziców (odkąd jestem w ciąży nie kupiłam ani nie widziałam na oczy ani jednej!), ciuszkami, rodzajami pieluszek i innymi rzeczami i tematami dotyczącymi mającego wkrótce nastąpić macierzyństwa. I o niczym innym nie chcą już rozmawiać. Więc jak się już zdecyduję odebrać telefon to mam nadzieję, że nie usłyszę od kolejnej osoby DOKŁADNIE takiego samego wstępu („No jak się czujesz?”). Taka niespodzianka jednak rzadko mnie spotyka. Czuję się zatem momentami jak niepełnosprawna, ograniczona (a może wyrodna?! Już na starcie?!) A podobno będzie gorzej z każdym miesiącem (życzenia w Wigilię: „szczęśliwego rozwiązania”… już to widzę!) , żeby osiągnąć apogeum na dwa tygodnie przed planowanym terminem porodu i trwać aż do niewiemkiedy.

Jak się czuję, tak się czuję. Jednego dnia lepiej, drugiego słabiej. Czasem mi się chce, czasem mi się nie chce. Jak normalnemu, zdrowemu człowiekowi. Moja córka ma tak samo. Czasem jej się chce, bo szaleje i stale domaga się uwagi, którą dostaje ode mnie bezustannie nawet bez proszenia, a czasem jest spokojna i tylko puknie do mnie raz na jakiś czas, żeby dać mi znać: „wszystko w porządku, matka, mam lenia po prostu i nie chce mi się”. I naprawdę czytam książki o zabójstwach, śledztwach, aktualnie zaczęłam piękną powieść o Włoskiej rodzinie mieszkającej w Anglii, robię kolczyki, śledzę wiadomości, kupuję dzienniki, słucham nowych płyt. Nie czytam forów internetowych o porodzie, szpitalu i innych bolączkach. Będzie to, co musi być. Liczę na swój instynkt. Nie chcę kolejnej osobie odpowiadać znów na pytanie „No jak się czujesz”, bo zwariuję. Jak się będę czuła naprawdę źle – nie odbiorę telefonu. Bo jednak mam teraz inne priorytety. Najpierw nasze dziecko, moja rodzina. A potem cała reszta.

I nie miejcie mi tego za złe.

(Może za to ktoś najpierw zada sobie pytanie czy spytał nas jak się czujemy podczas przeprowadzki…?)

Aktualne zwolnienie jest w dużej mierze z przemęczenia i z przesilenia.

Umiesz liczyć – licz na siebie.

I tak całe życie.

A Mama ostrzegała, że zawsze tak jest w życiu.

caroll.

18:30, karolina_1308
Link Komentarze (2) »
środa, 21 października 2009

Jesteśmy w 23. tygodniu ciąży i właśnie przeczytałam, że powinnam szczególnie śpiewać mojemu dziecku teraz, bo już rozpoznaje głos i im więcej teraz będzie mnie słyszeć, tym szybciej po urodzeniu będzie reagować i rozpoznawać. Można też czytać, ale nie wiem, czy polubiłaby tak od razu mroczne kryminały i opisy ran bryzgających krwią ;)) więc sobie słucham fajnej muzyczki i śpiewam głośno :))

Ogólnie rzecz biorąc - aktualnie czuję się całkiem całkiem, chociaż od tygodnia jestem w domu na zwolnieniu i co kilka dni blokuje mnie jakieś zatrucie pokarmowe. Teraz akurat jesteśmy tuż po (kolejnym!!!), więc zwyżka formy, ale obawiam się każdego przełkniętego kęsa. A czasem nawet herbaty, bez której żyć nie mogę (właśnie, Majka, czy Ty pamiętasz jak jakieś lata świetlne temu dostałam od Ciebie na gwiazdkę czy urodziny taki granatowy, wielki kubek z sitkiem i pokrywką? Wiesz, że on ze mną jest zawsze i wszędzie? Nawet w Holandii był ze mną. I teraz z niego piję zieloną herbatę właśnie. Ciągle zapominam Ci o tym powiedzieć :) i w ogóle nie mam jeszcze stosunku do nowej Chylińskiej, na pewno jestem w jakiś sposób porażona. Dam Ci znać jak mi się w głowie poukłada. "Foch" nawet fajna piosenka).

caroll.

18:44, karolina_1308
Link Dodaj komentarz »
...zima idzie...

... i "If On A Winter's Night..." nadeszło... a póki co takie wspomnienie.

Można nie kochać Stinga? caroll.

 

14:28, karolina_1308
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 października 2009

Dojrzewa we mnie ten wpis już jakiś czas, a zebrać się trudno. Zmotywowała mnie super niespodziewana wiadomość, którą otrzymałam wczoraj. Nasze znajome małżeństwo, bardzo bliscy sobie ludzie, obydwoje po jakichś przejściach, chociaż młodzi wiekiem, pasujący do siebie jak mało kto i naprawdę bardzo w sobie zakochani – rozstają się. Nie mogłam przestać myśleć o tym przez cały dzień i wieczór. Sytuacja dla mnie abstrakcyjna i w ogóle nie wyobrażalna. Patrzyłam wczoraj na mojego R. i myślałam, że ja nie przeżyłabym takiego rozstania. Nie umiałabym żyć z nikim innym. Kogoś innego przytulać, dotykać, całować. Ani dać się dotykać czy całować komuś innemu. W ogóle nie pamiętam tego, co było przed R., kto był przed R. Jakby w innym życiu zupełnie… Jeszcze potem w „M jak miłość” ten romans, te kłamstwa, mydlenie oczu. Coś potwornego. Mimo, że się kłócimy, drzemy na siebie i do siebie, zrobiłabym dla R. wszystko. I nic, co mogłoby go naprawdę skrzywdzić.

Poza tym dziś źle się czuję i chyba nie wytrzymam długo w pracy :/

Jest zimno jak nie wiem co, wczoraj założyłam już kurtkę, dzisiaj szalik, a jutro na pewno zakładam rękawiczki.

Dziś zaczynamy jesienną edycję przygotowania do bierzmowania dla dorosłych u Dominikanów. Nie mogę się doczekać,  chociaż jest to zawsze jakiś tam stres. Muszę się przygotować i wszystko pójdzie dobrze.

W czwartek będzie już chyba telewizja i Internet w domu. Już pojutrze. Już wszystko jest na swoim miejscu, co miało wyjechać, to wyjechało. Jesień zagościła też: w koszyku leżą jabłka i orzechy. Jutro może pójdę na spacer z sekatorem i natnę jarzębiny i innych kolorowych gałęzi do wazonu.

Ufff… źle mi. Zrobię to, co muszę i idę do domu. caroll.

PS.: Dziś rano jak wychodziłam do pracy, założyłam kurtkę i odruchowo, jak zwykle, wsadziłam ręce do kieszeni. A w prawej kieszeni niespodzianka – kasztanek! :) Podrzucił mi R. Kochany, nie? :)

09:40, karolina_1308
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 06 października 2009

Najtrudniej jest cokolwiek napisać po tak długiej przerwie. Ponad miesiąc. W tzw. międzyczasie wydarzyło się bardzo dużo, przede wszystkim nastąpiła separacja od współlokatora. Wyprowadziliśmy się i nareszcie mieszkamy sami. Wczoraj zabraliśmy już ostatnie rzeczy i oddaliśmy klucze. Na ten moment czekałam od miesiąca. W nowym miejscu jeszcze trochę pracy zostało, ale myślę, że od przyszłego poniedziałku wszystko już będzie na spokojnie.

Na dodatek mieszkamy teraz w tej samej dzielnicy, więc uczyć się nowych rzeczy dookoła nie trzeba.  Muszę przyznać jednak, że to dla nas zupełnie nowa sytuacja i uczymy się tego, że nikt inny już nie przyjdzie. Wielka radość.

Zaczęliśmy 21. tydzień ciąży i jutro powinniśmy dowiedzieć się, czy zostaniemy rodzicami chłopca czy dziewczynki… Każdy przewiduje co innego, R. jest przekonany, że to chłopiec, wiele koleżanek też, ale są też głosy za dziewczynką (mój ojciec jak dzwoni to pyta „jak się czuje moja wnuczka”). A najlepszy zakład zrobił mój R. z moją Siostrą: R. mówi, że chłopiec, K., że dziewczynka. Kto przegrywa – stawia butelkę tequili. Słabo?! I tak się razem napiją, i tak. A co ja mówię? Ja mówię, że moje dziecko jest na razie słabo wychowane, bo wczoraj o 21.00 siedzę i oglądam ukochany serial „M jak miłość” i czuję, że mi się tam coś w środku zabawia. Kto to widział, żeby taki Glut jeszcze nie spał dwie godziny po „Dobranocce” ;) Coraz częściej czuję, jak się rusza, na początku tylko rano po moim przebudzeniu Glutek się poruszał, a teraz nawet jak spokojnie siedzę w pracy to czuję harce. Coś niesamowitego, ciąża to rzeczywiście wydarzenie nie do powtórzenia, w każdym dniu – tygodniu – coś nowego.

I oczywiście wydarzyła się nowa płyta Kayah. Nie mogę się nasłuchać. Wokalne guru, jest piękna zarówno technicznie, jak i barwowo. Nie do podrobienia. Dziś w drodze do pracy w aucie słuchałam Trójki i puścili „Skałę” – nowa energia od razu we mnie wstąpiła.

W zdaje się przedostatnim wydaniu Wysokich Obcasów jest wywiad z Kayah. Właśnie przeczytałam go w Internecie. W ostatnim wydaniu Obcasów dla odmiany, w sobotę, jakaś paniusia ten wywiad w liście mocno zjechała, że Kayah taka wyniosła, że jak tak można mówić o sobie, że niepokornie… A ja się zgadzam z Kayah! Trzeba się cenić! Inaczej nikt nie będzie cenił ciebie. Ani jako człowieka, ani jako artysty czy kogokolwiek, kim jesteś zawodowo. Kayah jest geniuszem. Pani Katarzyno, chapeau bas!

Zresztą proszszsz, oto link:

http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,100958,7032875,Nienawidze_pozowac.html

Ostrzegają mnie za to przed nową Chylińską, podobno jakaś totalna masakra! Boję się, bo o ile „Winna” była genialna, to w „Modern Rocking” swój wkład miał Bartek Królik znany z klimatów SiStars, więc szykuje się mieszanka wybuchowa. Nie wiem jak gardłowy wokal Chylińskiej zabrzmi z funkowym poniekąd umysłem muzycznym Królika. Muszę dojrzeć do posłuchania tego, jeszcze nie nadszedł ten moment.

Chwilowo jesteśmy bez Internetu w domu, więc mam braki w uczestniczeniu w blogach ogólnie rzecz biorąc, za co przepraszam. Nie czytam prywatnej poczty, nie sprawdzam portali społecznościowych. Okazuje się, że można bez tego żyć jednak. Chociaż skype’a mi brakuje, bo nie mogę z mamą pogadać.

W pracy też trochę napięcia, bo A. na urlopie (dobrze i niedobrze).

----------------------------------

Jeszcze jedno – kurważeszjegomać - +@!)(($#*# Mariah _)#(@)$*#* Carey śpiewa piękną piosenkę zespołu Foreigner pt. „ I want to know what love is”. Nożeszwmordęgoinożem! TAKI WYJEC!!! TAKI UTWÓR! Kto na to pozwolił?! Jak można tak gwałcić takie utwory?! Czy ktoś słyszał co ona zrobiła na ceremonii pożegnalnej Majkela Dżeksona?! WIELKA DIWA?! (no, że wielka to się zgodzę – coraz większa gabarytami, owszem, ale poza tym?!) Jakaś farsa! (…a wyszła taka Jennifer Hudson i co…? Całe audytorium się wzruszyło!) Piszczałka! COŚ OKROPNEGO!!!

----------------------------------

Z pozdrowieniami, oczywiście. caroll.

11:42, karolina_1308
Link Dodaj komentarz »
sobota, 05 września 2009

19:29, karolina_1308
Link Dodaj komentarz »
środa, 26 sierpnia 2009
hehehe

www.czytoweekend.pl

16:41, karolina_1308
Link Dodaj komentarz »
sobota, 22 sierpnia 2009

Właśnie widziałam na żywo z Sopotu moich idoli... Jezu, Piotrek jest i piękny, i bardzo utalentowany wokalnie... Uwielbiam pasjami. Fobrock znam na pamięć. Czekam na nową płytę. I może wreszcie na jakiś koncert...?

PS.: Ostatnio przypadkiem widziałam powtórkę z festiwalu w Opolu. Duet marzeń: Kayah - wokalne guru - oraz moja wielka miłość, odkąd poznałam co to Bananowy Song - Rysio Rynkowski. I co? Przykro stwierdzić, Rysio się po prostu zestarzał... Wypierdolił się na samym początku, nie trafił we frazę, całe szczęście orkiestra bardzo czujna, ale że ON tego nie słyszał...? Zawiodłam się :/

A oto Piotrek... czyż nie jest po prostu mmmmmmmmmmm!

 

20:28, karolina_1308
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 29
Zakładki:
Architektura różnej maści
BEST BAND EVER!
DLA ŚWIATA
Hmm, ciekawe...
Kontakt na żywo - GG - 7039034
Krewni i Znajomi, hmm, Królika...?!
Lubię blogi innych
Ochrona natury
Podglądam, korzystam...
PROTEST, PROTEST, PROTEST!
Pysznie! :)
ŚWIAT KOBIET :)
Wirtualny piesek :)
Z serii "Miasta Wyjątkowe"
Zrób to sam
Lilypie Pregnancy tickers